wtorek, 16 listopada 2010
Melduję, że żyję

Dawno mnie tu nie było. I w zasadzie nic nowego nie mam do pokazania, bo nic nie zrobiłam. Najpierw rozchorował się Wojtek (zapalenie ucha a zaraz potem trzydniówka) a potem Michał wylądował w szpitalu. Dopiero wczoraj wyszliśmy ze szpitala i nie wiem w co ręce wsadzić. Przepraszam wszystkich za nieodpisane maile i niespełnione obietnice. Nie wiem kiedy nadrobię zaległości. Nowych robótek w najbliższym czasie na blogu nie będzie.

środa, 27 października 2010
Nowa robótka

Oczywiście na drutach. Hafty muszą jeszcze trochę poczekać.  Jakiś czas temu obiecałam córeczce koleżanki, że zrobię jej sweterek. Ma być rozpinany z paskiem i z jakimiś warkoczykowymi wzorkami bo jej się takie podobają. A w zasadzie to spodobał jej się wzór z ostatniego swetra dla Michała, ale że nie podejrzewam abym była w stanie zrobić drugi taki sam sweter to kombinowałam, żeby były i warkocze, ale żeby było coś innego. No i wykombinowałam coś takiego. Przyszła właścicielka zaaprobowała wzór to sobie robię.

A w przyszłym tygodniu udzielam korepetycji. Kiedy byłam u niej z pytaniem czy jej się wzór podoba miała koleżankę. No i obie dziewczynki chcą się teraz nauczyć robienia na drutach. Ciekawe jak się sprawdzę jako pani nauczycielka dziewiarstwa? ;-)

DSC05097-dorfi


 Rozanskg wcale się nie dziwię, że nie masz czasu na szycie. Mnie też go bardzo brakuje, chociaż do pracy nie chodzę.

wtorek, 26 października 2010
Piżamka

Ostatnio Wojtek nie chce spać w śpiochach. Denerwuje się, ciągnie za nogawki i próbuje je zdejmować. No to nie było rady i trzeba było dziecku sprawić piżamkę. A że mamusia zapasów szmatkowych posiada dość sporo to i coś na piżamkę się znalazło. Wyciągnęłam więc żółtą bawełnianą frottę i aplikację kupioną dawno temu w pasmanterii (przyklejana żelazkiem). No i od razu nerwy przed spaniem zniknęły. Wojtusiowi piżamka się podoba i polubił nowych kolegów piżamkowych- misia i króliczka. A ja odetchnęłam z ulgą, że wreszcie będzie można iść spać w spokoju. A że szlafroczek też ma żółty, to mam teraz w domu małego pisklaczka-kurczaczka ;-)

DSC05092-dorfi

Na razie do haftu co prawda jeszcze nie wracam, bo ciągle mam fazę na druty, ale nie przeszkodziło mi to w zakupie kolejnej partii mulinek. Jeszcze tylko muszę kupić kanwę i wieszaczek i zabieram się za miarkę wzrostu dla Wojtka.

DSC05093-dorfi


Ewo to co napisałaś w komentarzu do ostatniego wpisu nieźle mnie "pocieszyło". W fazę niemycia się chyba zaczynamy wchodzić. Trzeba mu po kilka razy przypominać, żeby poszedł się umyć. Ostatnio nawet do fryzjera nie bardzo chciał iść, tylko twierdził, że chce mieć takie włosy jak wujek (a ów wujek nosi kucyka). Na szczęście w czarne ciuchy jeszcze się nie ubiera. Dlaczego ja nie mam córeczki???? Po koleżankach widzę, że z dziewczynkami jest łatwiej. Ech, musiałam nieźle narozrabiać w poprzednim wcieleniu ;-)

Do tego moje starsze dziecię ostatnio niesamowicie urosło. We czwartek mają ślubowanie pierwszych klas i trzeba przygotować strój galowy. A tu się okazało, że biała koszula, która 1 września była na niego dobra ma teraz za krótkie rękawy. I to duuużo za krótkie. Nie mam w domu nic białego, żeby mu uszyć nową a nie mam kiedy pojechać do miasta na zakupy bo siedzę w domu uziemiona z Wojtkiem. Wczoraj była u nas lekarka i antybiotyk będzie brał jeszcze do końca tygodnia :-(

niedziela, 24 października 2010
Kołnierz

No i skończyłam. Niewiele włóczki na to poszło. No i pracy przy kołnierzu niewiele a nie miałam kiedy go zrobić. Obaj synkowie mi się rozchorowali. I o ile u starszego skończyło się na lekkim przeziębieniu, to młodszemu się przerzuciło na uszy i jest na antybiotyku a ja tradycyjnie już jestem uziemiona. No i po kilku zarwanych nockach (młody miał bardzo wysoką gorączkę, której nie mogłam zbić) chodzę jak potłuczona.

Ale sweter wreszcie jest gotowy. Może Michał go jutro ubierze do szkoły, bo pani kazala im się elegancko ubrać - idą na koncert chopinowski, więc standardowa bluza odpada. A tak w temacie ubrań - czy to jest norma, że 7-letni chłopcy ubierają się okropnie? Michał za nic na świecie nie założy koszuli. Najchętniej chodziłby dzień w dzień w tej samej polarowej bluzie niezależnie od tego czy jest czysta czy brudna, cała czy dziurawa. Strach się bać co będzie za parę lat. A ja się zastanawiam czy go do szkoły prywatnej nie przenieść. Aż miło popatrzeć jak chłopcy chodzą po korytarzu w białych koszulach i granatowych kamizelkach a dziewczynki w białych bluzeczkach i granatowych sukienkach (Michał chodzi tam na szachy). Ale przenosić dziecko do innej szkoły tylko dla ciuchów to już lekka paranoja. Może jednak mu przejdzie?

Z tego wszystkiego zapomniałam o wstawieniu zdjęcia kołnierza ;-)

DSC05090-dorfi

czwartek, 21 października 2010
Przesyłka z Zamotanych

Czekałam, czekałam i się doczekałam. Dzisiaj listonosz przyniósł mi paczuszkę z cudowną zawartością. A co w niej było? Ano ten nieszczęsny motek zorzy, której mi zabrakło na kołnierz. Zaraz spruję ten, który zrobiłam z innej włóczki i zrobię z tej co należy. Ale że nie opłacało się kupować jednego motka, to kupiłam coś jeszcze :-)

Kupiłam włóczkę na sweterek dla mojej kochanej ciotecznej siostrzenicy Majeczki, która miała urodzić się wczoraj ale postanowiła jeszcze troszkę poczekać. A tu wszyscy już na nią czekamy niecierpliwie. Mam nadzieję, że nie będzie czekała aż ciocia zrobi sweterek i postanowi przyjść na ten świat wcześniej.

Dla siebie kupiłam DLG na szal. Od dawna miałam na nią ochotę tylko jakoś okazji do zakupu nie było. No to się wreszcie okazja znalazła :-)

No ale nie ma tak dobrze. Do zakupionych włóczek dostałam całą masę próbek i czym się to skończyło? Kolejną chorobą. Jedna z włóczek tak bardzo mi się spodobała, że MUSZĘ ją kupić na sweter dla siebie. Ale pierwszy w kolejności jest kołnierz w swetrze dla Michała, potem sweterek dla Majki i sweterek dla córeczki koleżanki. Dopiero jak się z tym wszystkim wyrobię będę mogła pomyśleć o sobie.

DSC05088-dorfi


edit:

Majeczka chyba faktycznie czekała na tę włóczkę bo pojawiła się dzisiaj wśród nas. Już się nie mogę doczekać kiedy ją zobaczę :-) Od tak dawna w naszej rodzinie rodzili się sami chłopcy aż wreszcie dzisiaj przyszła na świat dziewczynka. Oj, wszystkie ciotki ją teraz stroić będą a ja na pewno ;-)

środa, 20 października 2010
Kameralna wystawa

Odprowadzając wczoraj Michała na zajęcia do Klubu zobaczyłam na drzwiach ogłoszenie o wystawie rękodzieła, która miała się odbyć dzisiaj w przykościelnej sali teatralnej. Sądząc po ilości ogłoszeń nie spodziewałam się wielkich tłumów. Postanowiłam więc zebrać okoliczne robótkomaniaczki i wybrać się większą ekipą. No i się dzisiaj wybrałyśmy. Nadmienię, że owa ekipa składała się aż z dwóch osób, czyli ze mnie i z Lucille, którą prawie siłą wyciągnęłam z domu. Tak więc my też wielkich tłumów nie zrobiłyśmy. No ale poszłyśmy. Babciu Vilemoo żałuj, że Cię z nami nie było ;-)

Wystawa była zorganizowana przez MOPS i przez Klub Seniora. Jak przypuszczałam ludzi było niewiele - głównie autorki prac i ich rodziny. Ale atmosfera była bardzo przyjemna. Obejrzałyśmy więc wszystko i wróciłyśmy do domu komentując tyle na ile nam wspólnej drogi starczyło.  Ale zadowolona jestem, że poszłyśmy. Fajnie, że komuś chce się organizować takie imprezy i dopingować starsze osoby, żeby coś robiły a nie siedziały smętnie w domu. Starszym osobom jest coś takiego bardzo potrzebne. No i kilka fotek.

DSC05082-dorfi

 

DSC05083-dorfi

 

DSC05085-dorfi

 

DSC05086-dorfi

Była również - znana wszystkim stałym bywalczyniom Cepeliady - pani Jadwiga Węgorek ze swoim wałkiem i klockami.

DSC05087-dorfi

DSC05084-dorfi

Jak będę w odpowiednim wieku to też się zapiszę do jakiegoś Klubu Seniora i też może kiedyś swoje prace zaprezentuję światu? Taka wystawa to bardzo przyjemna rzecz :-)

No i nie ukrywam, że zachciało mi się koronki klockowej. Ale niestety dopóki Wojtek jest jaki jest, czyli dopóki interesuje go wszystko co trzymam w ręce i musi mi to zabrać, wałek i klocki pozostaną nadal upchnięte głęboko w szafie.

wtorek, 12 października 2010
Czerwony kapturek...

... czyli moja wersja Quincy. Dawno temu dostałam całą siatkę włóczek. Niektóre były w całych motkach, inne w niepełnych. Tego koloru dostałam niepełne trzy motki. Miałam zrobić bezrękawnik, ale ostatecznie powstała czapka. Może z reszty zrobię do kompletu mitenki? Na 95% wydaje mi się, że jest to oliwia. Druty numer 4. Poszło ok 60 gram. Około, bo moja waga kuchenna aż tak bardzo dokładna nie jest.

Zdjęcie z lampą błyskową:

DSC05075-dorfi

i zdjęcie bez lampy:

DSC05077-dorfi

Z przyczyn mega kataru i spuchniętego nosa zdjęć na ludziu nie będzie. Ale czapka bardzo mi się podoba. Wreszcie znalazłam fason, w którym nie wyglądam idiotycznie :-)

P.S.

Nowe włóczki zamówione. Jakoś dziwnym trafem nie miałam problemu z zamówieniem czegoś więcej oprócz jednego motka zorzy na kołnierz ;-) A teraz czekam na przesyłkę.

sobota, 09 października 2010
Sweter z zorzy

Skończyłam sweter z kremowej zorzy. I tak jak podejrzewałam zabrakło mi włóczki. Zabrakło na kawałek kołnierzyka. Chciałam być sprytna i zrobiłam tej kołnierzyk z innej włóćzki w takim kolorze, tylko ciut grubszej. No i nie podoba mi się. Niby nie widać różnicy ale ja ją widzę i nie jestem w pełni zadowolona. Poza tym ta druga włóczka ma duży procent wełny i Michał skarży się, że go gryzie w szyję. No i będę musiała kupić w Zamotanych. Tyle, że koszty wysyłki wyniosą więcej niż ten jeden motek kosztuje. Najlepiej byłoby więc zrobić większe zakupy :-) Pomysł rewelacyjny, ale trochę nie pasuje do mojej polityki wyrabiania tego co mam. Muszę to przemyśleć a czasu na myślenie za dużo nie mam, bo zimno się zrobiło i Michałowi sweter potrzebny.

DSC05071-dorfi

Na pocieszenie zapisałam się na różową niespodziankę u Kini http://robotkoweklimaty.blogspot.com/2010/10/niespodzianka-ode-mnie_02.html zabawa trwa do 17 października.

wtorek, 28 września 2010
Przeprosiny z drutami

Hafty odłożyłam na razie na bok. Przyszło ochłodzenie i trzeba zużyć zapasy włóczek. W ubiegłym roku kupiłam Michałowi włóczkę na sweter - zorzę. Już jeden sweter z tej włóczki mu zrobiłam (jeszcze jest na niego dobry, bo robiłam "na wyrost") i posżło na niego 30 dkg. No to tym razem też kupiłam tyle samo. I chyba mi zabraknie. Na razie mam zrobione plecy i poszedł prawie cały motek. Boję się, że braknie a nie mogę sobie przypomnieć gdzie ja tę włóczkę kupiłam. Zresztą czy to ważne gdzie? To było prawie rok temu i pewnie w tym sklepie i tak jej już nie ma. No nic. Na razie robię dalej i będę się zastanawiać jak ten problem rozwiązać gdy dojdę do rękawów. Gdzieś w necie pewnie uda się dokupić. Żeby tylko odcień koloru pasował. Sweter ma być z wywijanym kołnierzem, więc kołnierz zostawię na koniec. Gdyby się okazało, że nie uda mi się dokupić motka w takim samym odcieniu, to na kołnierzu nie będzie tego tak bardzo widać. Ale z drugiej strony zorza to polska włóczka a nie turecka, więc może z dobraniem odpowiedniego odcienia nie będzie aż tak wielkich problemów?

Zdjęcia robótki na razie nie będzie ale mam fotkę włóczki, bo wstawiałam ją kiedyś na ravelry, więc dzisiaj wstawię ją tutaj.

Aparat strajkuje, slide też od kilku dni uniemożliwia wzrucanie zdjęć. Co się dzieje? Złośliwość rzeczy martwych? Trzeba korzystać z dodawania zdjęć do zasobów bloga a to trwa i trwa i trwa i trwa. Spokojnie wyspać się w tym czasie można. Chyba zaczynam rozumieć czemu coraz więcej osób ucieka z bloxa.

poniedziałek, 27 września 2010
Spotkanie robótkowe

W sobotę byłam na kolejnym spotkaniu robótkowo zakręconych. Tym razem jedna z uczestniczek spotkania przygotowała dla nas niespodziankę, czyli kurs haftu matematycznego.  Co prawda obiecałam sobie, że już nie będę się uczyć kolejnych nowych technik, no ale jak dostałam do ręki kartkę ze wzorem a do drugiej igłę z nawleczoną nitką to co miałam zrobić? Trzeba było zabrać się do roboty ;-)

No i się zabrałam. Zdjęć nie robiłam z powodu opisanego dwa wpisy wcześniej, więc czekałam aż zdjęcia pojawią się na oficjalnej fotostronie naszych spotkań.

Mój hafcik to ten na dole z prawej.

A to co robiłyśmy to Mikołajki. Tyle, że nie miałyśmy koralików na oczy i dlatego wyglądają trochę dziwnie ;-)

Reszta zdjęć ze spotkania jest tutaj: http://www.koronki.art.pl/galerie/20100925/index0001.html

 

| < Wrzesień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  

I am a
Sunflower

What Flower
Are You?