środa, 29 sierpnia 2007
Decyzja podjęta

No i klamka zapadła. Przeprowadzamy się. Mąż od października, a ja za jakiś czas, jak on się tam urządzi a ja pozałatwiam wszystkie zaległe sprawy w Polsce.

Chociaż nie tracę nadziei, że może jednak zdarzy się jakiś cud. Trochę głupio zaczynać życie od nowa, mając w Polsce własne mieszkanie, na które się harowało przez tyle lat i dopiero skończyło spłacać kredyt.  Znowu trzeba się będzie  szwędać po cudzych kątach. 

Strasznie jestem zawiedziona na pewnej bardzo dużej międzynarodowej firmie, która mojemu mężowi zaproponowała pracę. Ponad miesiąc trwały rozmowy. Dostał podpisaną umowę o pracę, a firma się właśnie rozmyśliła i stwierdziła, że jednak nie będą tworzyć takiego stanowiska.  Niby się można z nimi kłócić, że umowa podpisana itd, ale po co? Po to, żeby go zwolnili za kilka miesięcy? Bez sensu. Lepiej iść tam, gdzie go chcą i bardzo im na nim zależy, bo ciągle dzwonią kiedy możemy przyjechać. Zresztą podobno tam człowiek tak się nie denerwuje jak w Polsce. No i nie będą nas dziwnie traktować, bo tam wiekszość mieszkańców to cudzoziemcy.

Tylko ja nie będę miała pracy. Na wyspie nie ma ani jednej uczelni.  Może otworzę sklep z rękodziełem? :-)

12:41, dorfi123 , Jersey
Link Komentarze (7) »
czwartek, 26 lipca 2007
Skleroza

Zapomniałam pochwalić się najważniejszą pamiątką - porcelanowym naparstkiem

n

12:25, dorfi123 , Jersey
Link Komentarze (2) »
środa, 25 lipca 2007
Pamiątkowe zakupy

Nie byłabym sobą, gdybym nie szukała na Wyspie sklepów pasmanteryjnych i księgarni. To już jest uzależnienie, ale dobrze mi z tym.  No i nie oparłam się pewnym zakupom. Najpierw odwiedziłam pasmanterię w celu sprawdzenia cen. Większość zestawów do haftu (np. kobiety Claytona) miały ceny zbliżone do polskich. Mulina DMC kosztowała 60 pensów, natomiast włóczka była koszmarnie droga. Bardzo szybko od niej odeszłam, żeby na jakąś nie zachorować. Włóczkę opłaca się kupować tylko w Polsce.

A oto moje zakupy pasmanteryjne:

u

Pytałam panią z pasmanterii o sklep z szablonami i akcesoriami do patchworków. Nie wiem czy pani dobrze mnie zrozumiała, ale powiedziała, że jest coś takiego, ale bardzo daleko i pieszo tam nie dojdziemy. A nie mieliśmy czasu na dłuższe wyprawy. Tak więc zaciągnęłam męża do księgarni w celu buszowania po półkach z książkami. Ale były tam cudeńka. Na szczęście w księgarni był całkiem wygodny stół i bardzo wygodne krzesełka, to sobie mogłam troszeczkę poczytać. Mój mąż wykazał się tutaj anielską wręcz cierpliwością. Oczywiście nie kupiłam wszystkiego co mi się spodobało, a i tak wydałam prawie wszystkie pieniądze jakie miałam:

k

A teraz się zastanawiamy czy przeprowadzić się na Jersey czy zostać w Polsce? Zostały nam jeszcze mniej więcej 2 tygodnie na podjęcie decyzji.

19:15, dorfi123 , Jersey
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 23 lipca 2007
Dobrze jest wrócić do domu

Miałam ostatnio tak dużo pracy, że nie miałam czasu skończyć mojej opowieści o Jersey. Sklep wolnocłowy na lotnisku miał bardzo szeroki asortyment. I pomimo tego , że był niby wolnocłowy to ceny i tak miał zaporowe (jak dla mnie). Pamiątkowe zestawy do haftu (których oczywiście nie kupiłam):

sklepik

A tu już widoki bliskie sercu, czyli Kraków z lotu ptaka i moje okolice (a na dwóch zdjęciach widać nawet mój blok a jak się dobrze przyjrzeć to i mój balkon)

z

k

k

22:15, dorfi123 , Jersey
Link Komentarze (1) »
wtorek, 17 lipca 2007
Muzea w których nie byłam

Oj sporo ich było jak na taką małą wyspę. Ale niestety nie wystarczyło nam czasu na wszystko. Może następnym razem? Podobało mi się, że jedno muzeum promowało drugie. W każdym muzeum znajdowały się ulotki zachęcające do zwiedzenia innych. Kiedy u nas tak będzie? Gdyby nie te ulotki o wielu muzeach nie wiedzielibyśmy, że istnieją. Faktem jest też, że sporo ulotek i map wyspy i St. Helier dostaliśmy na lotnisku (za darmo!!). Mapy i ulotki były również w hotelu, w którym się zatrzymaliśmy. Promocję mają rewelacyjną. Bardzo żałuję, że nie byłam w jednym z oddziałów  Muzeum Jersey. Co prawda wybrałam się tam nawet dwa razy, ale było zamknięte. Na wywieszce było napisane, że jest czynne codziennie a tu niespodzianka. Może pani wyszła na zakupy? Bo to była taka bardzo specyficzna wystawa. Pewna pani mieszka w bardzo starym domu, a kiedy przychodzą turyści przebiera się w długą suknię z epoki Wiktorii i oprowadza po swoim domu (urządzonym oczywiście w stylu wiktoriańskim). I tego najbardziej mi żal. Uwielbiam oglądać takie wnętrza. Zresztą przebieranki były jeszcze w innych muzeach na które już nie starczyło nam czasu. Ale wiem, że to byłaby praca odpowiednia dla mnie. Paradować po pałacu w długiej sukni i stylizowanej fryzurze i jeszcze brać za to pieniądze. Marzenie. Natomiast mój mąż nie może odżałować, że nie poszliśmy do muzeum starych samochodów. A oboje z kolei żałujemy, że nie wybraliśmy się na drugi warowny zamek, który niestety był dość daleko od naszego hotelu.

u

23:45, dorfi123 , Jersey
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 16 lipca 2007
Elizabeth Castle

Nad Zatoką St.Aubin znajduje się zamek-forteca broniąca wyspę przed najeźdźcami z różnych stron świata. Forteca rozrastała się w miarę upływu stuleci. Ostatnie budowle pochodzą z czasów II wojny światowej, podczas której Niemcy wybudowali sporą ilość bunkrów (wszystkie można zwiedzać). Forteca jest położona na skałach przy wejściu do zatoki. I może nie byłoby w niej nic dziwnego, gdyby nie to, że w czasie przypływu jest zupełnie odcięta od wyspy.  Podczas odpływu idzie się do niej po plaży, a kiedy jest przypływ, turystów zwozi na ląd specjalna amfibia. Wygląda jak amfibie z czasów wojny. Może się jakaś zachowała i została przerobiona? Na pewno nie jest produkcji brytyjskiej, bo ma kierownicę po lewej stronie. W dodatku kierownica jest od Forda, jak zauważył mój mąż (ja się tam na kierownicach nie znam).  Oczywiście nie przepuściliśmy okazji i musieliśmy się nią przejechać.  Fajnie było :-))

a

W zamku są wystawy związane z wojskiem: stare mundury, ordery, sztandary, szable, pistolety i ogromna kolekcja armat wykorzystywanych przez kilka stuleci. Są też ekspozycje wnętrz XVIII-wiecznego garnizonu. Jest kwatera zwykłych żołnierzy (ze składanymi łóżkami), kwatera oficerów i kwatera komendanta. Zresztą czego tam nie ma. Trudno wszystko zapamiętać. Zwrócono sporą uwagę na szczegóły. Na parapecie znajdziemy przybory do golenia, hantle do ćwiczeń, garnuszki, butelki, żeliwny czajnik a nawet nocnik (ale tylko w pokojach oficerskich). I jedna rzecz, która mi się podobała - nie trzeba było płacić za filmowanie ani za robienie zdjęć. Tolaety też były darmowe (i czyste!!!)

Ale teraz przejdźmy do oglądania:

W czasie odłpływu na zamek idzie się taką oto dróżką. Jest z płyt chodnikowych, bo piasek jest mokry i pokryty wodorostami. Gdzieniegdzie są też spore kałuże morskiej wody.

droga 

droga

z

z

z

d

Na zamkowym dziedzińcu często organizowane są imprezy historyczne. Jedna z takich imprez miała być właśnie wczoraj. Kiedy byliśmy na zamku akurat zwozili armaty na niedzielne strzelanie. No cóż w niedzielę byliśmy już w samolocie do Polski.

Kogo zmęczyło łażenie po fortyfikacjach tego zapraszam do środka:

makieta

1

2

q

4

5

6

7

8

9

1

Oglądając fortyfikacje zastanawiałam się ile statków rozbiło się na tych skałach, które są niewidoczne w czasie przypływu.  Może gdzieś na dnie zagrzebane w piasku są jeszcze łodzie Wikingów?

odpływ

I droga na zamek w czasie przypływu (oczywiście pod wodą)

d

20:47, dorfi123 , Jersey
Link Komentarze (2) »
niedziela, 15 lipca 2007
Spacer po St Helier

Z racji tego, że nie byliśmy na wyspie turystycznie tylko służbowo, nie było wiele czasu na zwiedzanie. Ale wieczorami robiliśmy wypady "na miasto".

Stolica położona jest bezpośrednio nad zatoką, więc jest klasycznym miastem portowym (jak i wszystkie inne miasta na wyspie). Niesamowicie wyglądają żaglówki i jachty w takiej ilości. Ciekawa jestem, czy nasze polskie miasta nadbałtyckie też teraz tak wyglądają? Dawno nie byłam nad naszym morzem.

p

A taki mieliśmy widok z okna hotelu (właśnie zaczyna się odpływ).

o 

Nie zapomnę swojego zdziwienia, kiedy rano patrząc przez okno widziałam morze, a po południu same skały. Gdzie podziała się woda? Odpłynęła. Pierwszy raz w życiu widziałam przypływy i odpływy. Niesamowite wrażenie.  Kiedy wieczorem poszliśmy zanurzyć nogi w morzu (w końcu nie wypada być nad morzem i do niego nie wejść) stanęłam dość daleko od wody i filmowałam zamek (o zamku będzie jutro). Zajęło mi to może dwie lub trzy minuty aż nagle poczułam, że mam mokre buty.  Nie myślałam, że woda może przybierać aż tak szybko.  Tak więc szybko uciekaliśmy z plaży, która za chwilę cała znalazła się pod wodą a potem spory kawałek szłam na bosaka. I co ciekawe - szło mi się boso rewelacyjnie. Chodniki były przyjemnie ciepłe (i nikt nie zwracał uwagi na moje bose stopy).

A teraz zapraszam na szybki spacer po mieście (tym razem w butach):

1

2

3

5

6

7

4

h

c

o

p

Przyglądałam się trawnikom czy na pewno są prawdziwe. Były prawdziwe.  U nas się tak trawy nie kosi jak tam. Chyba trochę przesadzają z tymi trawnikami. Spokojnie można na nich grać w bilard - takie są równiutkie.

23:02, dorfi123 , Jersey
Link Komentarze (1) »
Jersey

Wróciłam. I sama nie wiem od czego zacząć swoje relacje z pobytu na Jersey. Będę więc pisać w kawałkach i zacznę od samego początku (historii wyspy nie będę opisywać ;-))

w 

3 

Wyspa Jersey jest jedną z Wysp Normandzkich położoną na Kanale La Manche. Niestety nie ma bezpośredniego połączenia lotniczego z Polską. Mieliśmy przesiadkę w Londynie. Lotnisko było jednak daleko od miasta i Londynu nie zdążyłam zobaczyć  (widziałam go tylko przez okienko samolotu). Sama wyspa jest malutka, a w dodatku na jej powierzchni jest kilka miast. Niestety byliśmy tam bardzo krótko i ograniczyliśmy się tylko do stolicy St. Helier.

s 

Kilka rzeczy niesamowicie mi się tam podoba:

1. Nie ma psich kupek. Spokojnie można  bawić się z dzieckiem w parku na trawie - w nic się nie wdepnie. Chodniki też są czyste. Na początku myśleliśmy, że mają tu zakaz trzymania psów, ale potem widzieliśmy, że jednak psy w mieście są. Wszystkie psy były wyprowadzane na smyczy (nie było psów biegających samopas po parku) a każdy opiekun miał ze sobą woreczek na psią kupę i papier toaletowy. Specjalnych koszy na psie kupki nigdzie nie było (specjalnie zwróciłam na to uwagę, bo niektórzy znajomi posiadacze psów mówią, że nie będą sprzątać po swoich pupilach, bo nie ma specjalnych koszy). Każdy opiekun woreczek z zawartością zabierał do domu.

2. Ludzie podnoszą z ziemi papierki i wrzucają je do koszy. U nas akurat jest odwrotnie. Wiele razy widziałam ludzi wyrzucających papierki na ulicę, a nigdy nie widziałam, żeby ktoś taki papierek podniósł.

3. Ulice są równe i nie ma na środku studzienek, o które można urwać sobie koło w samochodzie.

4. Chodniki są asfaltowe. Można chodzić po nich swobodnie nie martwiąc się o swoje obcasy. 

5. Ludzie są uśmiechnięci. Nawet późnym wieczorem kasjerka w supermarkecie powitała nas z uśmiechem, chociaż widać było, że jest już zmęczona.

6. Nie wiem czy to w trosce o turystów z kontynentu czy nie, ale przy każdym przejściu przez ulicę jest napis w która stronę patrzeć (jest tam ruch lewostronny).  Niestety przechodzenie przez ulicę było dla mnie największym problemem. Chociaż było wyraźnie napisane "patrz w prawo" ja jak świetnie wytresowany osiołek patrzyłam w lewo :-) A najgorzej było przy rondach - tam to już całkiem nie wiedziałam z której strony może nadjechać samochód.

7. A skoro jesteśmy przy zasadach ruchu drogowego, tam pieszy ma zawsze pierwszeństwo. Co prawda formalnie u nas też, ale nikt tego nie przestrzega. A tam owszem. Wystarczy stanąć w pobliżu pasów, a cały sznurek samochodów zatrzyma się pozwalając przejść na drugą stronę. 

8. No i największa zaleta wyspy - klimat. Chociaż od wybrzeża Francji jest tylko 20 km, tam nie ma zim a na ulicach rosną palmy i rośliny, które u nas hodowane są tylko w mieszkaniach, np. fuksje mają tam postać ogromniastych krzaków. Latem nie ma zaś upałów. Kiedy dzisiaj wylądowaliśmy w Balicach miałam wielką ochotę wrócić się tam natychmiast.

9. Rano zamiast wrzasku gołębi budził nas wrzask mew. W dodatku w portowych knajpkach wisiały tabliczki ostrzegawcze, żeby pilnować jedzenia, bo mewy są bardzo sprytne i kradną ludziom z talerzy :-) 

mewa
c.d.n.

 

15:25, dorfi123 , Jersey
Link Komentarze (2) »
| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      

I am a
Sunflower

What Flower
Are You?